close

  • Polsce – służyć, Europę – tworzyć, Świat – rozumieć

     

  • AKTUALNOŚCI

  • 28 listopada 2017

    Misja polskich archeologów w irackim Kurdystanie zakończyła po pięciu latach, w październiku br. swoje prace w terenie. Polscy archeolodzy realizowali swój projekt od 2012 r. w dorzeczu rzeki Wielki Zab, na północy Kurdystanu irackiego. Projekt finansowany był ze środków Narodowego Centrum Nauki.

    Stojący na czele misji prof. Rafał Koliński z Instytutu Archeologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu za największy sukces projektu uważa całościowe przebadanie terenu (ok. 3 tys km2). Efektem jest zlokalizowanie aż 307 stanowisk archeologicznych. Wcześniej badania były prowadzone od przypadku do przypadku, co nie pozwalało na dokładną analizę historii tych ziem. Tymczasem chodzi o tereny, w których cywilizacja rozwijała się nieprzerwanie od ponad 8 tys. lat. Prof. Koliński mówi, że historię dzisiejszego terytorium Kurdystanu archeologowie dzielą na dwadzieścia okresów, z których najstarszy jest reprezentowany przez kulturę Hassuna, rozwijającą się ok. 6200 r. p.n.e.

     

     

    Polscy badacze  są jedyną grupą archeologów, która nie opuściła Kurdystanu, gdy w czerwcu 2014 r. tzw. Państwo Islamskie zajęło Mosul. W sierpniu tego samego roku linia frontu zbliżyła się na odległość zaledwie kilku kilometrów od stanowisk badanych przez Polaków w rejonie Bardarasz.

     

     

    Polska misja objęła wyłącznie badania powierzchniowe. Na podstawie zdjęć satelitarnych oraz mapy stworzonej kilkadziesiąt lat temu przez irackich archeologów odnajdujemy poszczególne stanowiska, gdzie po przeprowadzeniu rekonesansu przystępujemy do zbierania znalezisk, a następnie ich rejestracji mówi dr Xenia Kolińska, autorka książki na temat badań archeologicznych w regionie Bliskiego Wschodu pt. "Garnek archeologa". Iracka mapa archeologiczna, z której korzysta polska misja, jest jednak niepełna i niedokładna.  Irakijczycy często zapisywali ze słuchu kurdyjskie nazwy po arabsku i wychodziły z tego istne łamigłówki  zauważa Kolińska. Archeolodzy muszą też w swej pracy korzystać z informacji uzyskiwanych od miejscowej ludności choć przyznają, że na części badanego terytorium mieszkają teraz osoby, które nie są związane z tą ziemią od pokoleń. To efekt przymusowych przesiedleń dokonywanych w okresie rządów Saddama Husajna.

     

     

    Kompleksowa analiza tak dużej liczby stanowisk pozwoli na opisanie historii tych terenów, a w szczególności pozwoli zobaczyć dynamikę osadniczą. Na przestrzeni tysiącleci działo się tu sporo. W czasach perskiego Imperium Achemenidów (VI – IV w. p.n.e.) przebiegała tędy Droga Królewska, czyli najważniejszy w ówczesnym świecie trakt handlowy łączący stolicę imperium w Suzie (dzisiejszy Iran) z miastem Sardes (okolice współczesnego Izmiru w Turcji). Tą drogą szła również armia Aleksandra Macedońskiego, by w 331 r. p.n.e. pokonać pod Gaugamelą perskiego króla królów Dariusza III. Sama Gaugamela znajduje się na obrzeżach obszaru badanego przez Polaków. Zdaniem naszych archeologów rozkwit tych terenów nastąpił jednak w V w. n.e., gdy do chrześcijańskiego państwa Adiabene, będącego wasalem sasanidzkiej Persji, zaczęli ściągać uchodźcy wyznający nestoriańskie chrześcijaństwo. Nastąpiło to po uznaniu ich za heretyków na soborze w Efezie w 431 r. Zdaniem prof. Kolińskiego w tym okresie widać gwałtowny wzrost osadnictwa, na skalę niespotykaną ani wcześniej ani później. Chrześcijaństwo na tych terenach kwitło bardzo długo, a wiele kościołów, które powstały w epoce Adiabene, przetrwało aż do XX w. Polscy archeolodzy wyjaśniają, że wiele osad pojawiało się i znikało po kilkuset latach istnienia, ale są też takie, które przetrwały kilka tysięcy lat. Czasem istnieją do dziś. Obecność chrześcijaństwa w tej części Kurdystanu załamała się natomiast kilkadziesiąt lat temu.

     

     

    Innym sukcesem polskich archeologów jest odkrycie czterech ogromnych płaskorzeźb naskalnych, pochodzących z połowy III tysiąclecia p.n.e. Chodzi o cywilizację współczesną Sumerom, ale mającą inne pochodzenie. Największa z tych płaskorzeźb ma długość 6 m i wysokość 3,5 m i znajdowała się na wysokości 12 m nad ziemią. Niestety, jedna z nich została celowo i niemal całkowicie rozbita w latach 90-tych przez wandali, którzy szukali skarbów. Ekipie prof. Kolińskiego udało się jednak odnaleźć kilka fragmentów zniszczonego reliefu, dzięki czemu można było odtworzyć płaskorzeźbę ukazującą mityczne stworzenie człowieka poprzez ulepienie go przez boską parę z gliny.

      

     

    Zbierane przez polskich archeologów artefakty są dokumentowane i fotografowane, ponieważ wszystkie pozostaną w irackim Kurdystanie. Zostaną przekazane do muzeum prowincji, gdzie zostały znalezione i zebrane. Po powrocie do Polski archeologów czeka kolejny rok pracy nad przygotowaniem publikacji wyników badań. Przewiduje się, że będzie ona składała się z 6 tomów.

     

     

    To jednak nie koniec planów prof. Kolińskiego związanych z badanym obszarem. Prace powierzchniowe stanowią punkt wyjścia do wykopalisk. Prof. Koliński planuje realizować również drugi etap badań. Interesują nas stanowiska w rejonie Szaklawy, niektóre z nich mają 8 tys. lat  mówi profesor, który złożył do Narodowego Centrum Nauki (NCN) wniosek o sfinansowanie drugiego etapu badań. Koliński nie wyklucza, że obecnie prowadzone badania archeologiczne mogą się też przyczynić do rozwoju turystyki w regionie. Jest tu bowiem wiele ciekawych jaskiń, ruin zamków oraz kościołów. Lokalne władze zaczęły o tym myśleć jakieś 2-3 lata temu. Gorzej jednak jest ze zrozumieniem znaczenia zabytków przez zwykłych mieszkańców. Często budują oni nowe domy na stanowiskach archeologicznych, bądź tworzą np. stawy rybne, bezpowrotnie niszcząc materialne ślady historii.

     

    Harir Plain
    Mar Audishio monastery in Gunduk
    Professor Kolinski
    Recording of a grist mill
    UGZAR Team
    Xenia and Rafal Kolinscy

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: